Zachwiana wiara w Boga.

Dzisiaj chciałbym opracować dość ciężki temat.

Byłem bardzo wierzącym człowiekiem,  lecz po śmierci moich pradziadków przestałem wątpić w istnienie Boga,  utrata ich całkowicie mnie załamała. W ciągu 11 miesięcy straciłem dwie bliskie memu sercu osoby,  którzy traktowali mnie jak syna.
Do dziś nie jestem w stanie się podnieść. 
Zadaje sobie pytanie,  czemu tacy ludzie o dobrym sercu zmarli,  a zostali ci,  którzy mnie gnębili. 

Bóg,  o którym gadają na lekcjach religii i w kościele,  to tylko chwyt marketingowy.
Nie potrafię zrozumieć jak w 6 dni powstał świat z niczego. 

Ja wiem,  że wiara,  to nie to samo co wiedza, ale w religii nie ma żadnej logiki. Nic się nie składa.

Przyznam się szczerze,  że od dwóch lat nie byłem w kościele.  Nie mam z tego powodu żadnych problemów.
U spowiedzi byłem raz w życiu przed I komunią święta.

Może kiedyś się nawrócę,  w co wątpię.  Na razie nic do tego nie zmierza…

Pozdrawiam Mateusz.

1 Komentarz

  1. Witam. Miałam podobną sytuację jak Ty. Natomiast ja zwątpiłam w Boga po śmierci mojej mamy. Niestety ale teraz wiem jak bardzo zgrzeszyłam. Od tamtego momentu moje życie stało się jedną wielką porażką na każdym kroku, popadłam w obłędne kłopoty które do dzisiaj się za mną ciągną. I co dziwne i może niespotykane tylko osoby wierzące były w stanie mi pomóc. Dzisiaj też nie chodzę co niedziele do kościoła. Nie czytam biblii codziennie. Ale wierzę. Wierzę w niego, czasami jak mam doła czytam biblie. Grzechy popełniam do dzisiaj. Ale wiem że gdyby nie On DZISIAJ dla Mnie by nie było.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.